Skojarzylo mi sie : – )

Standardowy

„Dobranoc, dobranoc mężczyzno,
zbiegany za groszem jak mrówka
dobranoc, niech sny Ci się przyśnią
porosłe drzewami w złotówkach
Złotówki jak liście na wietrze
czeredą unoszą się całą
Garściami pakujesz je w kieszeń
a resztę taczkami w PKO
Aż prosisz by rząd ulżył Tobie
i w portfel zapuścił Ci dren
Dobranoc, dobranoc mój chłopie
już czas na sen”

Skojarzył mi się ten fragment ze Starszych Panów dzisiaj bo:

- ja tzw trójka tarczycowa – 80 zł

kot

- badanie siusków z porównaniem kreatyniny i białka – 45 zł

- usg – 100 zł

- panel tarczycowy – jeszcze nie wiem

Licząc wszystkie badaniowe wydatki z zeszłego tygodnia to będzie kilka ładnych stówek.

Powiększyłam dawkę leku samowolnie, bo nie mogę dopaść mojej p. endokrynolog i zawroty głowy znacznie mniejsze ciiiiii : – ))))

Co jest ?!!!

Standardowy

Czuję się źle – delikatnie mówiąc. Badania tarczycowe wyszły mi super. A źle się czuję. Zawroty- są, kiepski nastrój -jest, ryczeć mi się ciągle chce, co tez czynię – jest, drżenia – są. Więc co jest do cholery ? Nie przyjmując do wiadomości, ze SM mi się zbiesił powtórzyłam tarczycę w innym laboratorium – podwyższenie TSH  z 1,1 na 1,8 w ciągu 2 dni ? By się zgadzało wszystko co się ze mną dzieje.

Od jutra przestaję żreć słodycze…

Ryczę

Standardowy

No to się kwiat lotosu skończył. Siedzę i ryczę. Zawroty głowy rządzą. P. w delegacji, kot zaszył się w klatce. Nikt nie widzi, nikt nie słyszy – mogę.

lotos

Standardowy

Tylko spokój mnie może uratować wiec jestem spokojna jak ten kwiat lotosu. Z przydomkiem niecenzuralnym. Odebrałam dziś wyniki  krwi. Prawie jak zdrowy człowiek. Wychodzi na to, że nie trzeba powiększać dawki leku tarczycowego.

Czuję się doskonale, nie mam żadnych zawrotów głowy, nie mam pieprzonego SMu, nie mam chorej tarczycy, nie mam chorego kota, mam świetną pracę, przede mną urlop na Hawajach,(jak szaleć to szaleć ; – ))),nosze rozmiar 36 a w bikini wyglądam jak młoda bogini o !

I tak sobie będę powtarzać do znudzenia w ramach mantry. Ommmmmmm

Trochę się zbiesiło

Standardowy

Jako że sporo się nawarstwiło różnych, w piątek się mi w mózgu zbiesiło i walczę. Znaczy się załamuję i co chwilę sprawdzam jak mi : – )

Zrobiłam ranking najgorszych przypadłości, które mnie dopadły przez czas chorowania i pierwsze miejsce zdecydowanie zajmują zawroty głowy, drugie kłopoty z oczami, trzecie pęcherz, o niedoczuciach i przeczulicy nie ma co wspominać : – )

Oddałam się dziś w ręce krwiozabieraczy i czekam na wyniki jutro. Zobaczymy.

Tymczasem przed gabinetem, w rejestracji:

- Dzienndah,bajnnrjxm, ks,ncnsdl

- niestety nie mogę

- aljmebdchjuendn   bnnehb  !

- przykro mi

- ahxhyhytgsbb  njdsbcn  mdndnx   !!!!!!!!

- przepisy nie pozwalają !

Pan się wkurzył i  trzasnął drzwiami wychodząc.

Z ciekawości pytam panią w rejestracji o co poszło.

- Przecież słyszała Pani, że on chciał odebrać wyniki zony, a nie miał upoważnienia. Ja nie mogę, bo niby skąd mam wiedzieć czy ta Pani by sobie życzyła ?

Powiedzmy, ze słyszałam ale bez zrozumienia tekstu : – ))))))

kot

Standardowy

Stresujący czas. W sprawie kota. Niby człowiek wie, że czternastoletni zwierzak jest juz poważny wiekiem ale co mnie to…

Chwilowo zajmuję się badaniem siusiek, badaniem krwi i badaniem czego się da. Było podejrzenie zaawansowanych nerek na chwilę obecną odszczekane za kilka stówek. Fakt faktem, że półfacet, jak go P. nazywa, trochę już przeżył i nie można się spodziewać wyników idealnych ale miło by było żeby jeszcze  zostało po staremu…

Wczoraj „świętowałam” 11 rocznicę chorowania smowego. W związku ze związkiem przypomniały sobie o mnie zawroty głowy i małe drżenia. Wpieniające. Liczę na to, ze to złe emocje w ramach tej rocznicy i stres w sprawie kota.

Dostałam od mamy P. druty z zaczętym szalikiem – ścieg angielski – i mam ćwiczyć ręce. Działam. Wściekam się ale walczę : – )))

bioenergo

Standardowy

Zdecydowałam się pojechać do bioenergo. Sprawy kocie  zaczynam znów od jutra, mam nadzieję bardzo z rana.

Tymczasem jak to zwykle po wizycie nie mam zupełnie siły i idę pod koc. Muszę to przespać, przeczekać trzeba mi ; – ))

A jutro pełną parą zieeeeeew

????!!!!

Standardowy

Po skutecznej walce z kotem udało mi się wreszcie żółty skarb zanieść w sobotę do weta, celem ustalenia ki diabeł, ze po chwilowej poprawie znowu jest problem w temacie siusiania. Dzisiaj odebrałam wyniki i byłabym bardzo z nich szczęśliwa gdyby nie fakt wykrycia plemników u starego wygi kastrata. Patrząc na jego zachowanie śmiem wątpić czy to są na pewno jego wyniki… Na dyskretne sugestie czy aby nie nastąpiła pomyłka usłyszałam, że to niemożliwe. Niemożliwe są również plemniki w moczu ale tego pani nie umiała mi już wytłumaczyć. Jutro mam wyjazd do bioenergo – konieczny! Tak samo jak konieczne moim zdaniem jest natychmiastowe powtórzenie badania. Siedzę i dumam jak to ugryźć : – (

Nie mogę spać : – (

Standardowy

Cała noc w plecy. Kłębowisko myśli i dodatkowo walczę z kotem, który się uparł, że nie będzie sikał i już. A już na mur a nawet beton do tego specjalnego piasku co nie wsiąka coby można było próbkę pobrać. Cóż, dzisiaj ja też się uparłam. Powalczymy. I tak nie śpię.

- U. co Ty się tak wiercisz !

- Nie mogę spać…

- To się zmuś

Wujek dobra rada, co jak tylko głowę do poduszki przyłoży odpływa : – )